Z pozoru świat maluchów sprowadza się do spania i jedzenia. I znowu minut spędzonych przy barze mlecznym i godzin spania wtulonych w rodzeństwo.

Ale to tylko pozory. Cały czas po troszeczku dzieje się MAGIA. Stworzonka, które po drugiej stronie brzucha zameldowały się jako skrzyżowanie chomika ze świnką morską, przeszły etap krokodylków na szeroko rozstawionych nóżkach kroczących po kojcu i powoli stają się małymi pieskami. Rośnie futerko tak, że trzeba dobrze poszukać, aby sprawdzić kolor obróżki. Otwarte oczy i uszy uczą się działania.
Pojawiają się pierwsze zachowania socjalne. Merdające ogonki, próby zabawy. i wszyscy z zapałem pakują się na kolana. Tak, to już czas kiedy można myśleć o przenosinach ze żłobka do przedszkola.
Szeroki świat czeka – myślę likwidując kolejną ucieczkę z kojca.




