This gallery contains 12 photos.
This gallery contains 12 photos.
Nogi obudziły się 10. dnia. Łapki znalazły się pod tułowiem i maluchy zaczęły przemierzać kojec niepewnymi kroczkami, lądując często na brzuszkach. Koło czwartku zamiast powiek pojawiła się szparka, w której coś błyskało, a z kojca od czasu do czasu słychać donośne szczekanie.
Rośniemy szybko. Duże chłopaki ważą już ponad półtora kilo. Jeżeli mama położy się na materacu, który jest w kojcu, umiemy wszyscy dobiec do baru mlecznego – czyli wgramolenie się 10 cm wyżej nie stanowi problemu.
Uszy powinny obudzić się jako ostatnie, zauważam jednak pewne poruszenie kiedy sypię Zazulce kulki do miski. Czyżby rosło nowe pokolenie żarłoków?
Małe paszcze otwierają się szeroko o zaczynają badać otaczający świat – rodzeństwo, kocyk czy matę przeznaczoną na miejsce toaletowe. Pierwsze zabawki już się suszą i czekają aby włączyć się do zabaw.

W niedzielę Harley na francuskiej klubówce zakończył championa Francji. Wszystkie ogonki duże i małe zgodnie gratulują!
Cisza, spokój. Przy barze (na razie) nikt nie rozrabia. Słychać mlaskanie i posapywanie. Rośniemy – jest nas 3 kilo więcej. Coraz sprawniej przemierzamy bezmiar kojca. Mamy za sobą nawet 2 spektakularne ucieczki
Zazulka skrzętnie ukrywała przygotowania do porodu. Humorek w normie, apetyt w (ogromnej) normie, codzienne susełki na pieńku ćwiczyłyśmy nawet w 64. dniu ciąży. Miałam cichutką i nieśmiałą nadzieję, że wytrzyma jeszcze 3 dni – to byłby wspaniały prezent na 9. urodziny Achai.
Dzień 65. Śniadanie pochłonięte, drugie też. I to okazało się wystarczająca dawką energii żeby wypchnąć pierwsze 4 czarne kluseczki na świat, ale żeby urodzić ostanie 2 potrzebna była zagryzka.
Zazulka rodziła parami – najpierw podpalana dziewczynkę i chłopca, potem dwóch ogromnych czarnych chłopaków i jeszcze 2 czarne panienki. Wszyscy bardzo duzi (czarni panowie po 650 gramów, reszta po mniej więcej 550).
Maluchy od razu udały się do baru mlecznego, a młoda mama wprawiała się w zabiegach pielęgnacyjnych.
Cóż.. prezent urodzinowy dla Achai trochę się nie udał. Po prostu Zazulka okazała się córeczką tatusia, bo 18. kwietnia 9 lat skończył Jawor Tu Pilnuje.

Ciąża człowieka trwa 9 miesięcy. Ciąża u psa też trwa 9, ale tygodni. W sobotę był ostatni dzień 5. tygodnia i byłyśmy na ostatnim obi treningu. W końcu trzeba jakoś zadbać o sportowy potencjał maluchów. Za kilka fotek dziękujemy Paulinie
Kalendarz ciążowy suki mówi, że od 6 tygodnia rozpoczyna się bardzo intensywny wzrost maluchów. Zmieniłyśmy karmę na taka przeznaczoną dla suk w ciąży, karmiących i szczeniąt. Zulek dużo śpi, biega, spaceruje….i stale jest głodna
Jeszcze 4 tygodnie 🙂
Rozwój maluchów Zazulki i Harleya można śledzić na stronie słowackiego Klubu Rhodezjana w kalendarium naszej ciąży
U nas za oknem dzisiaj śnieg, a my wiemy już, że po połowie kwietnia pod naszymi brzozami rozkwitną kwiatki, którym na razie dobrze w zazulkowym brzuchu i tam się rozwijają. Będą T-ulipany, T-ussilago (podbiał), T-araxacum (mniszek lekarski) i inne T-kwiatki. Wszystkie czarne, albo czarne podpalane, jak nasz jedyny ciemny U-kwiatek czyli Una Sola:

W walentynkowy wieczór Zazulka spotkała czarującego dżentelmena w czarnym futrze – Harleya Sun des Leus Altries. Wybuchł gorący romans (jak na ten wieczór przystało). Wspólne chwile kontynuowali następnego dnia i wtedy ich uczucie urosło do kwadratu. Krótkie (i owocne) spotkanie nad Wisłą w Warszawie okazało się ostatnim akordem tej znajomości.
Czy natura przewidziała kolejne rozdziały tej opowieści dowiemy się po koło 4. tygodniach.
Wielka miłość

do kwadratu

Harley Sun des Leus Altries w bazie Working-dog: http://www.working-dog.eu/dogs-details/1018382/Harley-Sun-des-Leus-Altiers
na Polska.Hovawart: http://www.polska.hovawart.pl/index.php/hodowla/spis-reproduktorow/560-harley-sun-des-leus-altiers
Podstrona Harleya na stronie macierzystej hodowli: http://leusaltiers.com/nos-our-hovawarts/le-present-present/harley-sun-notre-premier-male-noir/
Zimą wędrujemy
Urwis Leccinum zadebiutował jako uczestnik wystaw zdobywając 1. miejsce z oceną doskonałą w klasie młodzieży na wystawach w Brodnicy i w Bydgoszczy. Gratulacje!!!
A my przy okazji Obikowania z Magda Łęczycką w Annówce uprawiałyśmy Agility XXL

Po upalnej letniej przerwie wracamy do treningów. Kilkanaście minut dziennie na przydomowym trawniku i w czasie różnych obi-wyjazdów. Czasami ktoś pstryknie nam fotkę 🙂
Miniobóz z kotami w tle z Olą Brzozowską
Seminarium z Magda Łęczycką w Annówce
Czasami bawimy się w agility
Grudniowy start w zawodach obedience w klasie 1 nie udał nam się zupełnie. Było bardzo mokro, błoto, padał deszcz i wiał silny wiatr. W tych warunkach Zazulka odmówiła współpracy i zdecydowanie unikała kontaktów z podłożem. Cóż…co się odwlecze… W końcu trenujemy, bo lubimy 🙂
Jesienią też odwiedziliśmy piękny Lwów, skąd wróciliśmy z Championatem Ukrainy, oraz niemieckie Kassel, skąd udało nam się przywieźć 2 (z 5 potrzebnych) CAC’ów, czyli wniosków na Championa Niemiec
Po wyjeździe najmłodszych dzieci Achaja postanowiła zrobić sobie wolne, a najstarszą córkę wysłała w podróż po Europie (jak to robią księżniczki, półksiężniczki i takie, które za księżniczki chcą uchodzić 😉
Pierwszy etap to oczywiście Włochy, przejazd przez Alpy, czerwcowy Mediolan i okolice.

Gorący Mediolan, Word Dog Show z 4. lokatą w klasie championów, stare miasto w Bergamo i przepiękne góry w okolicach jeziora Como, w które bardzo chcę wrócić

Wracaliśmy przez Alpy Szwajcarskie. Góry! Lodowce! Wodospady!

Naszym celem była (prawie po drodze) klubówka niemieckiego klubu RZV. Na miejscu przemiła atmosfera pikniku, duuuuża polska ekipa i bardzo kompetentni sędziowie. Zazulka w klasie championów zajęła 3. miejsce (wygrywając z aktualna Zwyciężczynią Świata), a my szczególnie gratulujemy Hovkom Lusi które rozbiły bank wygrywając wszystko co się da 🙂

Na początku sierpnia wyruszyliśmy do Druskiennik, a przy okazji też do Wilna i Trok. Było zwiedzanie, pływanie i …..koszmarny upał. Kto by pomyślał, że na Litwie też potrzebny jest pokój z klimatyzacją.


Na druskiennickich wystawach Zazulka trzy razy wygrała klasę championów, ale w porównaniu bardziej podobała się fińska piękność…

Uciekając przed tropikalnymi upałami kolejny tydzień spędziliśmy nad Bałtykiem. Droga szerokim łukiem omijająca polskie plaże i panującą tam atmosferę zaprowadziła na s na Bornholm. To były prawdziwe pieskie wakacje. Wszystkim czworonogom i ich ludziom bardzo polecamy



A oto nowa Championka Danii (w porywach wiatru):
