III Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych w Głogowie
Zawsze kiedy jedziemy do Głogowa jest strasznie zimno. Zawsze (wbrew wszelkim przeciwieństwom losu) udaje nam się nie spóźnić. Z wyprawy Zazulka przywiozła znalezioną przy stacji benzynowej miotełkę do kurzu (ten typ to jej ulubione szarpaki), tytuły Zwycięzcy Młodzieży i Najlepszego Juniora oraz opis od sędziego, którym nie możemy się nie pochwalić:
„dobra wielkość i proporcje, piękna sucza głowa, dobry wyraz, mocny grzbiet, dynamiczny ruch, bardzo piękna szata, świetny temperament”
Ares
Wiosenny Wysyp koźlaków, czyli w połowie marca planujemy powitanie na świecie nowych piesków!
Rodzicami zostaną Ares vom Unstruttal (Ares w bazie working-dog http://www.working-dog.eu/dogs-details/163365/Ares-vom-Unstruttalg, podstrona Aresa w hodowli vom Unstruttal http://www.vomunstruhtal.hovawart.org/html/ares.html) i nasza Achaja.
Nowy fajny t-shirt
Już są koszulki z Zazulką!!! Można je kupić u pomysłodawczyni koszulek z psami p. Agnieszki Kmieciak (aga@yappingdog.com.pl) a od marca także w sklepie internetowym http://www.yappingdog.com.pl/selva-store/
Wystawa w Mielnie (18 listopada)
Przyjechałyśmy. Miejscowość wczasowa po sezonie, Większość wczasowa zupełnie po sezonie. Większość domów zupełnie ciemniusieńka, w niektórych pali się pojedyncze światło. Znalezienie zamówionego pokoju w tych warunkach nie było łatwe. Zostawiłyśmy nasze bagaże i mimo, że do północy było już blisko ruszyłyśmy na spotkanie…
Miękki piasek pod łapami, mglista, dosyć gęsta poświata i coś dziwnego, z leciutkim plaśnięciem ruszającego się pod łapami. Trochę mokre, śliskie – to było pierwsze spotkanie Zazulki z morzem. Rano spotkania ciąg dalszy – bieganie, kopanie, wąchanie w towarzystwie nielicznych spacerowiczów.
Parę godzin później mocno zmęczona Zazula wybiegała pierwsze Zwycięstwo Młodzieży i Najlepszego Juniora. Ale co tam. Morze jest the best. Zawsze zazdrościłam nadmorskim hovkom!
Jak Zazulka została modelką
Niedawno, niedawno temu w pewnym mieście wojewódzkim grupa młodych grafików (i innych specjalistów od technik wizualnych) sącząc winko (i piwko) rozmyślała nad możliwościami rozwoju swojego biznesu. Nagle zaszczekał ulubieniec grupy – terier pszeniczny. TAK! Psy na koszulki to ten pomysł którego szukali.
I tak powstały pomysł zaczął się realizować. Najpierw przerzucał opasły tom encyklopedii psów i wytypował 12 ras które najbardziej mu się podobały, potem poleciał do pani z ZKwP żeby się dowiedzieć gdzie takie psy mieszkają.
I tak pewnego dnia w domu pod brzozami zadzwonił telefon. Pani z ZK powiedziała, że jest taki pomysł, żeby zrobić psy na koszulkach i czy kozy spod brzozy byłyby zainteresowane udziałem w profesjonalnej sesji zdjęciowej. Potem zadzwonił sam pomysł i okazało się, że jest pomysł aby hovawarcią rasę reprezentowała Zazulka bo Achaja może się okazać zbyt podobna do guldena.
W pewien mroźny, grudniowy ranek pojechałyśmy do studia fotograficznego gdzie na podłodze i ścianie leżała biała płachta, a pod sufitem i na ścianach było mnóstwo lamp i białych parasoli. Samo pozowanie……..no cóż jest raczej nudne. Trzeba grzecznie siedzieć, robić interesujące miny i nie pokazywać języka. Wyszłyśmy z całą torebką ciasteczek wątróbkowych.
A oto Zazulkowe portfolio
Listopadowo – koźlarzowo
Od poprzedniego wpisu minęło prawie pół roku. Ani się obejrzałam, a Zazulka przestała być małym, puchatym szczeniakiem. Właśnie kończy pierwszą cieczkę!
Wracamy z Zazulką z wieczornego spaceru. Rześki chłód szczypie w policzki, z ust (i paszczy) wypływają obłoczki pary. Gdzieś na górze słychać przelatujące gęsi. Zulcia podnosi uszy, patrzy w górę, uśmiecha się. Wie, że tam są. Wie i umie już dużo.
Trudno powiedzieć, że wtargnęła w nasze życie, bo była bardzo zaplanowana. Wydawało się, że to będzie znana ścieżka – drugi pies tej samej rasy, tej samej płci i to jeszcze córka.
Na zdjęciu: czy one wyglądają jak mama i córka-nastolatka?
Pewnie, że w niektórych sprawach jest łatwiej – świadoma i przemyślana socjalizacja, wybór szkoły… Zazulka codziennie zadziwia mnie chęcią do współpracy z człowiekiem (tzn. ze mną), a z drugiej strony kreatywnością w osiąganiu swoich celów (nie oszukujmy się – najczęściej kulinarnych). Kończymy teraz kurs podstawowego posłuszeństwa. W sierpniu byłyśmy na obozie obidience w Annówce, na którym bardzo nam się podobało (a tu są zdjęcia autorstwa Kasi od Fajki: zobacz).
Zaliczyłyśmy też wstępne, socjalizacyjne lansiki – Zazulka była Najlepszym Baby na wystawie w Koszalinie i Najlepszym Szczenięciem (Klubu ;)) na Klubowej Molosów w Warszawie. Była też Najlepszym Szczenięciem na dwóch poznańskich międzynarodowych wystawach CACIB 20 i 21 października 2012.
Na zdjęciu: Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych (CACIB), Poznań, 20.10.2012
Spacerując pod naszymi brzozami (i sprawdzając co pod nimi wyrosło) często nasłuchujemy co słychać u pozostałych Zimomordek. Cieszymy się, że wszystkie są zdrowe i nie sprawiają (większych) problemów. Jesteśmy dumni z Zadry i Zlaty (Zapałki) które udanie pokazały się na wystawach jeszcze w bejbikach i z Zagraja który debiutował wystawowo jako szczenię, za to od razu na wystawie międzynarodowej. Zapałeczka z reszta staje się naszym wymiataczem wystawowym, a na wystawach w Estonii nigdy nie jest bez konkurencji. Czekamy jeszcze na obiecane lansiki Zaryska i Zagadki
Szczególnie jesteśmy dumni z tego, że (prawie) wszystkie duże maluchy się szkolą!!! Bardzo liczymy na to, że jedyny niewyszkolony rodzynek w końcu znajdzie fajne miejsce na pobieranie nauki.
Rośnijcie i mądrzejcie dalej. Niech wam czas dorastanie nie za bardzo szumi w głowie. Bądźcie radością dla swoich właścicieli
Pożegnanie z zimową przygodą
Wróciliśmy z Tallina, gdzie w ręce nowych właścicieli oddaliśmy Zapałeczkę (Zlatę). Było słonecznie, na klombach kwitły tulipamy i hiacynty, a na drzewach pojawiały się pierwsze małe listki – tak jak wtedy ,gdy pierwsze Zimomordki opuszczały nasz dom. Zapałcia mieszka nad morzem (zawsze zazdrościłam nadmorskim hovkom) i pewno rzadko będzie jej za gorąco… Mam nadzieję, że jej właścicielom na długo starczy zapału który maja teraz.
Aby zamknąć ten rozdział muszę jeszcze podziękować
- Achai i Jaworowi, bo bez nich ta przygoda byłaby niemożliwa
- Gosi Jaworowej, bo to super sprawa wspólnie przeżywać narodziny i pierwsze miesiące „wnucząt”
- Oli Tupilnujkowej za to, że była zawsze, za cierpliwość i całą przekazaną wiedzę
- całej rodzince Tupilnuje za dobrą energię i wsparcie, a zwłaszcza Gosi i Ani którym się chciało przejechać pół Polski, żeby nas odwiedzić
- Basi (z córeczkami), Fidelkom, Satynkom i wszystkim innym miziającym rękom
- naszej pani wet za cotygodniowe (albo i częstsze) odwiedziny
- całej mojej rodzinie, bo bez nich byłoby bardzo trudno a czasami niemożliwie
- wszystkim którzy trzymali za nas kciuki
- i oczywiście – wszystkim Zimomordkom, za to, że były i za to czego się dzięki nim nauczyłam
- i ich nowym właścicielom za to, że chcą przeżyć swoją przygodę życia z hovawartem.
A więc – cała naprzód ku nowej przygodzie!!
Wiosennie
Zwiedzamy świat
Pieski biegają po całym naszym terenie i ciągle bawią się z nami w chowanego, kryjąc się między drzewami. Na szczęście nie potrafią cicho siedzieć i zdradza je warczenie, gdy urządzają bijatyki o kolejny ciekawy kij albo kawałek kory. Codziennie chodzimy na odkrywcze i coraz dłuższe spacerki. Czasem ćwiczymy przy tym chodzenie na smyczy. W lesie spotykamy rowerzystów i spacerowiczów. Chodzimy też na naszą najbliższą ruchliwą ulicę i mijające nas samochody, TIR-y i autobusy powoli przestają robić na pieskach wrażenie. Wszystkim dzielnie (i na własnych nogach) udało się przejść po zwalonych gałęziach przez płytki strumyk. W czasie wyprawy na szczepienie pieski same przeszły od samochodu do gabinetu i z entuzjazmem wpadły do środka. Czasami w wyprawach towarzyszy nam sąsiad – mały sznaucerek
Pomagamy w pracach terenowych.
W czasie przygotowań do pierwszego po zimie grilla pieski dzielnie pomagały w kopaniu rowka wokół ogniska. Zainteresowały się też ziemnymi pracami ogrodniczymi – uczestniczyły w kopaniu dołka do posadzenia borówek, a następnego dnia rozważały zmianę koncepcji i przesadzenie ich w inne miejsca. Całe szczęście ich zainteresowanie budzi tylko świeżo rozkopana ziemia i nie podejmują prób przesadzenia rosnących od dawna roślin.
Bawimy się
Wspólne mieszkanie 3 dwumiesięcznych szczeniaków i jednego podlotka (kundelka Piksa) ma tę zaletę, że pieski stale są zajęte, najczęściej zabawą w „ten kij (sznur, huba, albo cokolwiek), z którym uciekasz, powinien należeć do mnie!”. Nawet mamie Achai zdarza się przyłączyć do takiej zabawy. Maluchy wyglądają na nieco zdezorientowane, gdy ich mama ucieka z zabraną im zabawką, którą wcześniej w ogóle się nie interesowała. Ale gdy coś takiego próbuje zrobić Piksa, to nie ma zmiłuj:
Mądrzejemy
Pilnie ćwiczymy koncentrowanie uwagi i podstawowe komendy. Wszyscy wiedzą jak mają na imię. Odwiedziła nas pani Ania z Klubu High Fly żeby pokazać jak można pracować z takimi maluchami i pomóc w ćwiczeniach – w końcu 12 łap łatwiej opanować na 4 ręce. Pieski są już po 2. szczepieniu – myślimy o wyprawie do prawdziwego przedszkola.
Rośniemy
……………i to nie tylko wzwyż. Okazało się, że w ciągu tygodnia pomiędzy odrobaczeniem a szczepieniem Zulcia „urosła” 2kg i niezbędnym stało się zlikwidowanie towarzyskiego jedzenia po kolei z każdej miski bez kontroli ile kto je. I psie nieszczęście gotowe. Zagrajek nie może jeść, gdy nie ma nikogo do odpędzania od miski, Zapałcia nie może jeść zamknięta sama, a Zulcia zjada wszystko w ciągu 30 sekund i wie, że inni jeszcze jedzą. Życie towarzyskie jest bardzo ważne.
Przyjechali i pojechały
Wielkie mizianie
Weekend gości zainaugurowała Basia z Takineny. Przyjechała do nas z córeczkami i górą (a nawet namiotem) prezentów. Swoją wizytę na Forum Hovawarta relacjonuje tak
Z przyjemnością donoszę, że w towarzystwie moich córek wymiętoliłam dziś wszystkie szczeniaki. Każdy jest trochę inny, po 2 godzinach zaczęłam je z grubsza rozróżniać. Moja młodsza Ania zakochała się w Zapałce, która z racji kompaktowych rozmiarów bardzo jej pasowała do rączek, Majka starała się zapanować nad wszystkimi. A ja wygłaskałam wszystkie w kolejności dowolnej, ale jedynym szczeniakiem przypominającym mi moje „hodowlane” czasy była Zadra, która wie do czego zęby służą i radośnie robi z nich użytek. Bo te szczeniaki są jakieś za grzeczne, można je przytulać, całować, miętosić, a one głównie liżą i troszeczkę podskubują palce . W porównaniu do nich Wenowe szczeniaki to były piranie z ADHD, zęby miały ze wszystkich stron. Ja nie wiedziałam, że małe hovciątka mogą być takie grzeczne . Ubrałyśmy się przezornie w ciuchy do pogryzienia, a tu nawet bez jednej dziurki wróciłyśmy
Potem goście posypali się jak z rękawa. Najdłuższą trasą dojechały Babcia Jaworowa, ciocia Jagowo-Juniorkowa i ciocia Ula. W niedzielę dołączyły jeszcze Hania od Sati i Fidelkowie – prosto z kliniki weterynaryjnej, dumnie pokazując zdjęcia 7 baloników. Hura! Sati jest w ciąży!
Dziękujemy wszystkim gościom za miłe wizyty. Właściciele hovków są super! Tych, którzy jeszcze nie widzieli, zapraszamy do podziwiania albumów: Ani od Jagi Juniorki oraz Babci Jaworowej.
Oględziny
W poniedziałek przyjechała do nas sędzina Iwona Matuszewska z poznańskiego Oddziału ZKwP. Zimomordki zostały obejrzane (wręcz obmacane) ze wszystkich stron, a potem zatatuowane. Sprawdzono także jak biegają. Najzgrabniejszy w ocenie sędziny okazał się Zawrat, a najładniej ruszają się dziewczynki: Zagadka i Zadra. A ponadto wszyscy są bez VAT 😉 co zostało udokumentowane w protokole przeglądu miotu.
We wtorek naszej pani Ani (www.czterylapyszkola.pl) udało się dotrzeć do nas, aby przeprowadzić fachowym okiem testy temperamentu szczeniąt. Pieski wykonywały szereg zadań, począwszy od kontaktu z nieznanym sobie testerem w nieznanym sobie wcześniej pomieszczeniu, aż po spotkania z różnymi ciekawymi lub groźnymi obiektami: rozkładającym się nagle parasolem, dźwiękiem rzuconych kluczy i uciekającą zabawką. Dokładniejszy opis testu Volhardów (PAT) znaleźć można tutaj. Chcemy jak najlepiej dopasować predyspozycje szczeniaków do oczekiwań i możliwości rodzin u których będą mieszkać. Wyniki testów nie przyniosły niczego zaskakującego, wszak obserwowaliśmy nasze psiaki od dawna. I wiemy jak bardzo się między sobą różnią, choć mają tych samych rodziców.
Pierwsze rozstania
A potem… w środę do nowego domu wyruszyła Zagadka. Pierwsza się urodziła, pierwsza nas opuściła. A my zaczęliśmy ćwiczyć pożegnania. Prawdę mówiąc nie sądziliśmy, że będą one takie trudne.
Płotek placu zabaw nie wytrzymał energii pozostałych piesków. Teraz chodzimy na spacery po całym naszym lesie. Największe zainteresowanie wzbudzają 2 niewielkie stawki. Picie i moczenie łap to norma. Zawrat i Zazulka zmoczyli też łapy, a Zarysek spróbował nawet pływania. Wyraźnie odzywają się geny nifów. Zarys wykazał się też dużą pomysłowością (to już zwykłe hovawarcie geny). W czasie gdy rodzeństwo szalało po całym domu, Zarys odwinął z rolki kawałek papierowego ręcznika i elegancko zrobił na niego kupę 😉
W sobotni wieczór zrobiło się u nas zupełnie ciemno. Okazało się, że w całym naszym psim stadzie jedyną blondynką została Achaja. Do nowych domów pojechali Zarys, Zadra i Zjawa. A i miny mieliśmy raczej ciemno-mokre, bo choć wiemy, że nasze maluchy rosnąć będą w kochających rodzinach, a w świat najlepiej wprowadzą ich właściciele, to było nam po prostu bardzo smutno. Całe szczęście, że od niedzielnego poranka zaczęły spływać zdjęcia i dobre wieści. W środę do domu nad jeziorem pojechał pierwszy czarnuszek – Zawrat. W polskie Tatry go raczej nie wpuszczą, choć wszyscy wiedzą, że hovawarty są grzeczne i wcale, ale to wcale nie gonią za kozicami, dlatego ma obiecany wyjazd w Alpy (kto mówi, że Zawrat to nie w Alpach?). Może tam go spotkamy?
Starszaki
9 tygodni brzmi dumnie. W ramach przedświątecznych porządków zlikwidowaliśmy szczeniaczkowy plac zabaw. Koniec przedszkola, to już co najmniej zerówka! Dom i jego otoczenie już znamy. Nieobcy jest nam samochód i odkurzacz, piła tarczowa i łopoczące plandeki. Czas na świat za bramą. Odwiedzamy sąsiadów. Maluchy pomachały już ogonkami wszystkim okolicznym pieskom. Dzisiaj mieliśmy prawdziwą przygodę – przejście przez 20-metrowy przepust pod ulicą. Tu zupełnie jak na torze agility, prawda?
Po naszym domu i pod brzozami biegają jeszcze 3 Zimomordki – Zazulcia, która uważa, że zostaje z nami, Zapałcia (Złata), która za miesiąc wyruszy w daleką drogę i Zagraj, który wciąż czeka na wymarzony dom.




















