Pamiętam, kiedy na wystawie na Bornholmie spotkałem hodowlczynię z Danii, a w drugim zdaniu zapytała: „Co robisz z nią?” Nie „czy coś robisz”, ale „co”. Bo współpraca z człowiekiem, aktywność, wspólny trening to potrzeba psa rasy użytkowej.
Dla psa to radość, to wysiłek, aby zrozumieć, o co przewodnikowi chodzi, wykonanie polecenia, uznanie w oczach przewodnika-szefa, zaspokojenie potrzeb. Dla człowieka to nieustanna praca nad komunikacją, nad własnymi emocjami, budowanie wspaniałej relacji.
Trenujemy posłuszeństwo sportowe, ponieważ to wciąga. Zawsze jest nad czym pracować, nawet mając do dyspozycji tylko 15 minut i pokój albo kawałek trawnika. Dla mnie jest to nieustanne rozwiązywanie zagadek (jak powiedzieć psu, żeby nie ruszał głową, bo rusza wtedy łapą), praca nad świadomością własnego ciała i emocjami.
Bardzo lubimy tropienie użytkowe. To zupełnie inna bajka. Tu trzeba zaufać psu, który prowadzi, a jednocześnie cały czas z nami rozmawia. A jaka radość, gdy pozorant zostaje znaleziony.
Chętnie próbujemy innych aktywności. Nosework jako urozmaicenie spacerów, agility, gdzie można poskakać do woli, czy też ćwiczenia z psiego fitnessu.








