Dziś urodziło się 9 małych głodomorów
Category Archives: Zimomordki
It’s a final countdown
I znowu czekanie
Sceny z życia wewnętrznego
Wybrałyśmy się do najlepszego psiego położnika w okolicy, żeby zobaczyć co widać u maluszków. Zobaczyliśmy, że jest ich więcej niż 3 (czyli tzn ciąża mnoga), są wszystkie jednakowej wielkości, mają 7 cm (bez głowy) ale wierciły się tak, że nieporuszonego zdjęcia nie udało się zrobić.
Wychodząc kupujemy nowa obrożę i tym samym inaugurujemy….
…Wielkie przygotowania
Z lekkim obłędem w oczach wertuję książki i strony internetowe poświęcone hodowli psów – każdy autor ma inną koncepcję urządzenia miejsca, gdzie maluchy spędzą pierwsze dni życia. Karimata? Koc? Dry bed? A pod spodem podkłady? Gazetki reklamowe? słoma??? Albo trociny??? Jeszcze poduszka elektryczna, waga… W pewnym momencie przyłapuję się na zastanawianiu czy lepsze będą pieluszki gładkie czy z nadrukiem 😀
A w tym czasie Achaja
- grzecznie czeka aż ktoś rzuci jej piłkę
- do startu gotowa
- dostojnie (gdzie te dawne sprinty?) przynosi piłkę
- ale w domu prawie cały czas śpi
Ale zdecydowanie odmawia spania w świeżo przygotowanym pokoiku dla maluchów. Grzecznie pakuję śpiwór, materac – chyba musimy poćwiczyć spanie razem
Zaczynamy 3. trymestr ciąży
Najpierw niedzielna wycieczka, niezbyt długa oczywiście. Godzinny spacerek po polach i lasach i nasza ciężarówka wygląda na zmęczoną. Siły jednak znajdują się natychmiast gdy pojawi się świeży trop sarenki (też często ciężarówki o tej porze roku) albo chociaż…
…krótki rodzinny sparing. Ten był z utrudnieniami bo achajowy nos (wszak niezbędny do gry) nosił ślady bliskiego spotkania 3. stopnia z kocimi pazurami. Koty zdecydowanie nie życzą sobie być traktowane jak szczeniaczki!!!
I mały konkurs:
Odpowiedź już za 3 tygodnie
Wszystkim którzy myślą o nowym psim domowniku polecamy cykl „Krok po kroku w dorosłość” w miesięczniku „Przyjaciel Pies”. W styczniowym numerze można przeczytać jak zorganizować przybycie nowego domownika
Czemu Froliki są takie słone?
Zgodnie z przepisem na sukę w ciąży zmieniamy karmę na szczeniaczkową i chodzimy na długie spacery. Co prawda zoopsychologia prenatalna jest jeszcze całkiem w powijakach, ale wierząc, że wszystko co robi przyszła mama ma wpływ na potomstwo, będziemy ćwiczyć posłuszeństwo. Na pierwszy ogień poszło ładne sportowe chodzenie przy nodze. Przerabiamy kurs plucia i łapania, tzn. ja ćwiczę plucie ćwiartką Frolica, a Achaja łapanie. Ponieważ poruszamy się trochę wolniej niż zwykle, idzie nam coraz lepiej.
Mówią, żeby nie solić jedzenia dla psów – czemu Froliki są takie słone???? 😉
Pierwsze USG
Grudzień: czy to się udało?
Spoglądam na Achaję i widzę wielki znak zapytania. Achaja dużo śpi (ale robiła tak zwykle w okresie pocieczkowym), a mokro-dżdżysta pogoda również mnie zniechęca do większych wycieczek. Problem – ile hovawartów mamy pod wigilijnym stołem? – pozostaje nierozwiązany.
Przed samym Sylwestrem wpadamy do naszej (ulubionej) pani wet. Pani mówi – „Taka chuda? Nie chce straszyć ale…” -. Umawiamy się na USG za kilka dni.
Reportaż z randki
Listopad: długie czekanie
Długie czekanie na cieczkę. Potem wymaz pierwszy, drugi trzeci – już! Ale czy na pewno??? Oprócz obrazu pod mikroskopem nic nie wskazuje na to, że ten najwłaściwszy dzień jest tuż tuż… Szybka decyzja – jedziemy do Poznania sprawdzić progesteron. I przy okazji wymaz oczywiście. I tak jeszcze przez 2 kolejne dni. I … już!!!! Czy na pewno???
Jedziemy!
















